Polecam

OHIR - Szczepan August Urawski (recenzja)

OHIR - Szczepan August Urawski (recenzja)

W połowie stycznia na jakiejś grupie dla miłośników książek na facebooku znalazłam post Szczepana Augusta Urawskiego, że zaprasza do kontaktu, jeżeli ktoś ma ochotę przeczytać i zrecenzować jego książkę. W związku z tym, że lubię fantastykę naukową natychmiast się zgłosiłam. Powieść otrzymałam po kilku dniach, ale dopiero w lutym miałam okazję ją przeczytać. W końcu, będąc po lekturze jestem w stanie co nieco Wam opowiedzieć. Jeżeli jesteście ciekawi, co skrywa w sobie OHIR, zapraszam do czytania.


Na początek kilka danych.

Autor: Szczepan August Urawski
Tytuł: OHIR
Oprawa: miękka
Ilość stron: 431
Wydanie: nakładem własnym autora

Strona książki na facebooku >link< oraz autora >link<. 

Opis z tylnej okładki:

A gdybyś to Ty któregoś dnia znalazł na łące coś, co pochodzi z innej planety? I nie mówimy tu o meteorytach ani nawet o nieziemsko pięknej córce krawca, która spędza wakacje w tej samej rodzinnej wiosce. Wyobraź sobie, że jest to niewidzialny statek kosmiczny, gotowy nie tylko przyjąć Cię na pokład, lecz także udzielić Ci niezbędnych lekcji pilotażu!

Stefan Murawski dorastał w dość trudnych warunkach. Kosmos fascynował go od zawsze, a jedyną dostępną mu namiastką realizacji tej pasji była obserwacja nocnego nieba z dachu obskurnego bloku. Nigdy jednak nie przypuszczał, że marzenia o podróżach wśród gwiazd staną się czymś więcej niż tylko młodzieńczą ucieczką od przytłaczającej nudnej rzeczywistości.

Opinia/recenzja:

Główny bohater, Stefan, jest dosyć młodym człowiekiem, po studiach, który wyjechał do pracy do Nottingham w Anglii. Jest inteligentny, oczytany i w dodatku wysportowany, a kosmosem fascynował się od zawsze. Poznajemy go, gdy będąc w odwiedzinach u rodziny na wsi, przez przypadek natrafia na dziwny obiekt. Okazuje się nim najprawdziwszy statek kosmiczny. Co robi Stefan? Jest naprawdę jedyną osobą zainteresowaną niezwykłym obiektem. Regularnie wchodzi do środka pojazdu, by go lepiej poznać. Jest w pewnym sensie, w takiej euforii. Rozmawia z komputerem pokładowym, który nazywa się OHIR. Sporo się uczy, ma sporo obaw i lęków, ale fascynacja jest zbyt silna, by odpuścić. Statek jest niewidzialny jednakże wzbudza dużo zainteresowania i Stefan musi coś z nim zrobić. W związku z tym zaczyna uczyć się pilotażu. Udaje mu się to dzięki instrukcjom i podpowiedziom komputera pokładowego. Gdy dociera do Wielkiej Brytanii dopiero wtedy zaczyna się prawdziwa akcja i sporo zamieszania.

Książka jest napisana w formie pierwszoosobowej w czasie teraźniejszym. Przyznam, że jestem przyzwyczajona do troszkę innej narracji, jednakże to wcale nie utrudniało odbioru. Powieść została wydana nakładem własnym autora, ale redakcja i korekta zostały zrobione naprawdę wzorowo. Jest tylko jedne miejsce powtórzone, ale wynika z niedopatrzenia i nie przeszkadza w lekturze. Nie dopatrzyłam się żadnych błędów, co jest bardzo na plus. Czyta się szybko, sprawnie, język jest porządny, potoczysty, bez udziwnień, aczkolwiek nie jest nazbyt prosty. Autor bardzo lubi dosyć długie rozważania geopolityczne, miejscami filozoficzne. Tym co bardzo mi się podoba, to rozległa wiedza pisarza wyczuwalna i dostrzegalna w powieści.

 Początek książki dla mnie jest odrobinę nudny, można powiedzieć, że ciut się zawiodłam, bo liczyłam na coś więcej. Według mnie rozkręcanie akcji trwało zbyt długo. W pewnym sensie jestem w stanie zrozumieć głównego bohatera, jego obawy, brak wiedzy z innej galaktyki, z drugiej strony podświadomie bardzo liczyłam na jakieś kosmiczne przygody. Na szczęście tekst napisany jest bardzo płynnie, Stefan często "rozmawia" z komputerem pokładowym, w jego mniemaniu nawet się z nim zaprzyjaźnia. Jest to na tyle ciekawie napisane, że mój początkowy zawód mija bardzo szybko. Rozumiem też Stefana, targające nim wątpliwości, obawy przed zabraniem statku. Bohater próbuje także ustalić gdzie są pasażerowie kosmicznego pojazdu, okazuje się niestety, że zginęli w niewyjaśnionych okolicznościach. Według OHIRA są to informacje zastrzeżone. Czy jednak da się chociaż ustalić skąd przybyli?

Cała powieść jest dla mnie naprawdę dobrze i ciekawie napisana. W treść są dodane błyskotliwe rozważania i przemyślenia dotyczące geopolityki Polski, Zjednoczonego Królestwa, a także całego świata. Wnioski do jakich dochodzi główny bohater są bardzo życiowe i prawdziwe, wątki historyczne sprawiają, że całość jest bardzo realistyczna. Akcja rozkręca się stopniowo, prawie w połowie książki, a końcówka jest mocno zaskakująca, choć mi bardzo bliska. Wielokrotnie łapałam się na tym, że mam ochotę podpowiedzieć Stefanowi co może zrobić, ale on sam docierał do odpowiedniego rozwiązania. Bardzo mi się podobała książka i jestem bardzo zadowolona z lektury. To była prawdziwa przyjemność. Takie science-fiction w polskim wydaniu mogę czytać.

Ocena końcowa: 8/10 


Serdecznie Wam polecam lekturę, jeżeli lubicie fantastykę naukową. Naprawdę warto. :)

Felicja

Myśli słodkie, gorzkie - Janusz Muzyczyszyn (poezja)

Myśli słodkie, gorzkie - Janusz Muzyczyszyn (poezja)


Od kilku tygodni jestem szczęśliwą posiadaczką tomiku poezji. Kupiłam go tak naprawdę dla mojej bardzo bliskiej osoby, jednakże nie mogłam sobie odmówić przeczytania wierszy i opowiedzenia o nich tutaj. 

Autora poznałam osobiście, gdy dołączył do grupy Warsztatowej dla Pisarzy na facebooku, na której przez dwa lata byłam administratorem. Bardzo polubiłam wrażliwość pana Janusza, jego intelekt i zapałałam do niego sympatią. Postanowiłam lepiej poznać jego twórczość i mogę przedstawić Wam jego tomik poezji "Myśli słodkie, gorzkie".


Na wstępie chciałam Wam opowiedzieć o autorze wierszy, panu Januszu Muzyczyszynie. Pan Janusz (rocznik 1948) zadebiutował tomikiem poezji "Dziewczyny, kobiety, czas" w roku 2016 i od tamtego czasu jego pasja tworzenia prężnie się rozwija. Inne jego wiersze ukazały się w trzecim tomie antologii poetów współczesnych "Wiersze sercem pisane" w roku 2017. Prowadzi blog od kilku lat. Na stronie internetowej www.muzyczyszyn.pl publikuje różnego rodzaju recenzje, wywiady, teksty publicystyczne, a także opowiadania-bajki. Poezją i pisaniem interesuje się od dziecka, jednakże dopiero po przejściu na emeryturę podjął większe próby tworzenia i jak widać  są one owocne. W tym roku, 2019, ma się ukazać jego pierwsza powieść obyczajowa pod tytułem "Mój drugi brzeg" na łamach wydawnictwa WasPos. 

"Myśli słodkie, gorzkie" to drugi tomik poezji wydany w roku 2018, przez wydawnictwo Astrum. Całość zebrana jest na 93 stronach opatrzona słowem "Od autora" oraz wstępem napisanym przez Justynę Karolak - pisarza i publicystę. (O Justynie opowiem Wam więcej już niebawem). 

Opinia/recenzja:

Wiersze lubię od dziecka, najpierw kochałam Brzechwę czy Tuwima, w liceum interesowałam się różnymi poetami - Norwid, Herbert, Szymborska. W poezji uwielbiam to, że nie jest taka oczywista, przesłanie można odkryć gdzieś między linijkami. Ponadto melodyka jest dla mnie czymś pięknym i niezwykłym, np. ballady Mickiewicza znałam na pamięć jeszcze zanim nauczyłam się czytać.

W wierszach pana Janusza można tę melodykę poczuć w całości. Są to wiersze piękne, opowiadające o rzeczach zwykłych, dotyczących nas wszystkich, w nietuzinkowy sposób.  Poeta potrafi przedstawić nam wszystko delikatnie, aczkolwiek czasami dobitnie. Możemy znaleźć wiersze o przyjaźni, samotności, trudach dnia codziennego, mężczyźnie, kobiecie, a nawet erotyki. Pełne są emocji, temperamentu i namiętności, a przy tym subtelne i skłaniające do zadumy. 

Pan Janusz to poeta wrażliwy, który wiele przeżył i w swojej poezji dzieli się swoimi wspomnieniami, rozmyślaniami nad upływającym czasem. Znajdziemy tu także elementy filozofii, motyw wędrówki i właśnie przemijalności. 

Serdecznie polecam wszystkim miłośnikom poezji, ale także tym, którzy po wiersze sięgają rzadko. Janusz Muzyczyszyn tworzy poezję prostą, niewymuszoną, delikatną i sprawiedliwą. Naprawdę warto po nią sięgnąć. 


Moja ocena: 9/10 

Felicja
Book Tour "Mrok" Alicji Wlazło, czyli akcja z Atramentowe Książki

Book Tour "Mrok" Alicji Wlazło, czyli akcja z Atramentowe Książki


 Jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia zgłosiłam się do wzięcia udziału w Book Tour z "Mrokiem" napisanym przez Alicję Wlazło. To debiut literacki tej uroczej pisarki, która już niedługo będzie miała na koncie kolejne wydane powieści. Ta akcja jest pierwszą w moim życiu, jednak bardzo się cieszę, że wzięłam w niej udział. Jeżeli chcecie poznać szczegóły jak wygląda taki Book Tour i kto go organizuje zapraszam Was serdecznie na bloga organizatorki: Atramentowe książki. Nadal można dołączać do zabawy.

Byłam pierwszą osobą, która zgłosiła się do udziału w akcji i pod koniec stycznia otrzymałam swój egzemplarz książki. Moim zadaniem było: przeczytać powieść,  zaznaczyć jakieś ciekawsze/fajniejsze/gorsze fragmenty i przesłać dalej do następnej osoby, następnie napisać recenzję,. Na moje szczęście, pierwszą lekturę "Mroku" mam już za sobą, więc przeczytanie teraz zajęło mi znacznie mniej czasu i mogłam się skupić na wybranych przez siebie fragmentach. Skoro całość została przeze mnie przeczytana, oznaczona, zdjęcia porobione, mogę z czystym sumieniem Wam o książce Alicji opowiedzieć.




Informacja z tyłu okładki:
Nadchodzi mrok i nikt się przed nim nie ukryje!

Laureen miała wszystko, czego tylko mogła zapragnąć: kochającą rodzinę, wymarzoną pracę i wspaniałą przyszłość. Miała, do chwili kiedy w jej życiu pojawił się tajemniczy Sigarr. W mgnieniu oka otaczający ją perfekcyjnie uporządkowany świat wypełnił chaos.

Potępieni i Zaprzysiężeni toczą od tysiącleci brutalną wojnę. Laureen ma w niej do odegrania kluczową rolę, ale musi stanąć do walki o wszystko co kocha.

Czy znajdzie w sobie dość odwagi?

_________________

Fantastyka jest moim najukochańszym gatunkiem literackim. Jest najbliższa mojemu sercu i wyobraźni. Mam na myśli fantasy i science-fiction (fantastykę naukową). W związku z tym postaram się podejść do recenzji i swojej opinii możliwie bezstronnie. 


Opinia/Recenzja:
Poznajemy Laureen, młodą spełniającą się kobietę, matkę i szczęśliwą narzeczoną. Mieszka w Filadelfii w Stanach Zjednoczonych. Pewnego dnia traci swoją najbliższą rodzinę i życie przestaje mieć dla niej jakikolwiek sens. Tym samym staje przed trudnym wyborem między śmiercią, a poświęceniem. W tamtej chwili jest bardziej skłonna umrzeć i przestać odczuwać ten dojmujący ból. Jednakże wiele spraw stoi jej na przeszkodzie. Między innymi nowo poznany tajemniczy Sigarr i jego towarzysze. Kim są Zaprzysiężeni i Potępieni? Jaką Laureen podejmie decyzję? 

Podczas lektury po głowie pęta się wiele pytań. Akcja jest tak wartka i dynamiczna, że czasami nie mamy nawet czasu na zastanowienie się nad tym co właśnie przeczytaliśmy. Przy okazji poznajemy także innych bohaterów: Jacka i Edwarda. Narracja jest zmienna, jednakże poprowadzona w sposób płynny, co zupełnie nie przeszkadza w lekturze. Autorka bardzo sprawnie posługuje się językiem, pisze naprawdę bardzo ciekawie, tworząc intrygującą fabułę. Wykreowane w powieści równoległe światy pozostają nie w pełni odkryte, przez co nasza ciekawość wzrasta. Bardzo podoba mi się cała stworzona przez Alicję historia. Niezwykłe jest, jak przedstawione cierpienie, lęki i pragnienia są nam bliskie. A mrok mieszka w każdym z nas. Bohaterowie nie są wyłącznie dobrzy ani źli, każdy ma swoje trudne życiowe przejścia i ma specyficzny charakter. Są postacie, których możemy nie lubić, bądź takie, które nas fascynują. 

Słyszałam opinie, że przydługi wstęp bardzo razi wielu czytelników. Ja mam całkiem odmienne zdanie. Do powieści, która jest takim wprowadzeniem w całą historię o Zaprzysiężonych dłuższy wstęp jest potrzebny. Ponadto ma dla mnie swój urok. Dowiadujemy się w ten sposób trochę więcej, choć oczywiście nie wszystko, gdyż autorka umiejętnie dozuje informacje. "Mrok" jest pierwszym tomem z kilku, zatem tym lepiej jest stopniowo wejść w cały ten klimat. 

Laureen podobno niektórych doprowadza do szału swoim niezdecydowaniem. Jednakże dla mnie to jedna z lepszych postaci. Stratę bliskich przeżywałam razem z nią, czułam jej ból i ogarniającą ją rozpacz. Ten fragment uważam za jeden z najlepiej napisanych przez Alicję. Jeszcze latem przygotowując się do swojej pierwszej recenzji na You Tube (mam swój kanał, ale obecnie jest zawieszony) pokusiłam się nawet o przeczytanie właśnie tego fragmentu. Niestety nie mam obecnie możliwości, by go tutaj pokazać.

Można znaleźć w książce drobne nieścisłości językowe i stylistyczne. Na szczęście nie jest to bardzo rażące podczas czytania. Nie licząc tylko jednego miejsca, w którym są aż dwa błędy ortograficzne, które tak rażą w oczy, że nie sposób nie zwrócić na nie uwagi. Mam bardzo dużą tolerancję na drobne błędy i literówki, nie jestem perfekcjonistką i na pewno sama popełniam błędy, ale to uważam za niedopuszczalne. Jeżeli powieść jest akceptowana do druku i przechodzi redakcję i korektę, to takich poważnych błędów nie powinno być.

Podsumowując uważam, że "Mrok" jest świetnym debiutem i pod każdym względem warto go przeczytać. Pomimo kilku błędów i niedociągnięć stylistycznych jest to bardzo dobra książka. Czyta się bardzo przyjemnie, akcja wciąga i jest naprawdę intrygująca. Mamy bardzo ciekawie zarysowane postacie, historię, która, tak naprawdę, dopiero się rozkręca. Kobiety umieją pisać fantastykę. Dla miłośników fantasy - wręcz obowiązkowa.




Moja ocena: 6/10 (1 punkt odjęty za błędy ortograficzne)

Czy podobała Wam się moja pierwsza tego typu recenzja? Sięgnęlibyście po tę pozycję? 

Zapraszam do dyskusji.

Felicja

Serial, który wyrywa z butów. Mój numer jeden z roku 2018.

Serial, który wyrywa z butów. Mój numer jeden z roku 2018.


Kiedyś byłam wielką maniaczką serialową. Potrafiłam sezon obejrzeć w prawie dwa dni, oczywiście w zależności od tego ile tych odcinków było i jakiej długości. Obecnie, z powodu wielu obowiązków, pracy zawodowej, dodatkowej oraz dwójki urwisów, moje oglądanie seriali stało się rzadką przyjemnością. Niemniej jednak nadal uwielbiam wciągać się w najróżniejsze historie, zżywać się z bohaterami, przeżywać ich przygody, czy wydarzenia z życia. W zeszłym roku, 2018, mam na swoim koncie obejrzanych kilka serii. Odtworzyłam sobie m.in. wszystkie sezony "Buffy - postrach wampirów" oraz poznałam kilka nowości. W tym poznałam serial, o którym bardzo chciałabym Wam dzisiaj opowiedzieć.

Akcja - reaktywacja! Czyli wznowienie działalności blogowej

Akcja - reaktywacja! Czyli wznowienie działalności blogowej

Witajcie!!!


To była bardzo długa przerwa, trwająca ponad rok. Szczerze przyznam w tym czasie naprawdę wiele się działo i nie miałam okazji ani możliwości, by tutaj się udzielać. Jestem dosyć aktywna na Instagramie https://www.instagram.com/redaguje/ i na Facebooku https://www.facebook.com/redagujecom/, tutaj linki, do których Was odsyłam i zapraszam do zaglądania i śledzenia mnie. 


W tym roku postanowiłam wziąć się w końcu w garść i zacząć tworzyć bardziej, więcej niż przez poprzedni rok 2018. W związku z tym wznawiam swoją działalność na tym blogu. Będą pojawiać się w miarę regularnie posty, na razie przeważnie recenzje - seriali, filmów, książek. Z czasem chcę dodawać wpisy o ulubionych malarzach i stworzyć cykl ze świata. Tak jak planowałam od samego początku, tylko tym razem przechodzę z myślenia do robienia!

Zatem od dziś blog wznawia swoją działalność i o godzinie 18:00 pojawi się pierwsza recenzja. Na kolejne oczekujcie w następne tygodnie. 

TAK, TAK, ZACZYNAMY!!! 

Felicja Redaguje
Przegląd miesiąca: filmy, seriale, książki listopada

Przegląd miesiąca: filmy, seriale, książki listopada



Hej,

Przychodzę do Was z przeglądem czy podsumowaniem tego co czytałam i oglądałam, a nawet słuchałam w poprzednim miesiącu. Takie wpisy będą pojawiać się regularnie, gdyż chcę dzielić się z Wami tym co lubię. Mam tak, że co jakiś czas mam "fazy" na coś, np. na seriale brytyjskie, lub na konkretną tematykę książek, czy filmów. Czasami jeden temat fascynuje mnie przez kilka miesięcy, czasami zmienia mi się to bardzo często. Nie wiem czy też tak macie, u mnie jest to spowodowane dużą ilością zainteresowań i fascynacją wieloma dziedzinami. Zrobię także takie porównanie z całego roku, jako moje podsumowanie. Teraz jednak zapraszam na przegląd z listopada, a myślę, że znajdzie się tam coś ciekawego dla Was. 

Pod każdym zdjęciem jest link do oficjalnego opisu serialu, filmu (filmweb), bądź książki (lubimy czytać).

SERIALE

Broadchurch 
Link
To brytyjski serial kryminalny z Davidem Tennantem w roli głównej, czyli komisarza Aleca Hardy'ego. Ma trzy sezony, każdy po 8 odcinków. Przyznam się bez bicia, że obejrzałam całość w tempie błyskawicznym, gdyż nie mogłam się od tego oderwać. Historia jest niezwykle wciągająca, a wspaniała gra aktorska tylko dodaje serialowi punktów. Wszystko zaczyna się od znalezienia ciała 10-letniego chłopca na plaży, okazuje się, że został on zamordowany, co odbija się na lokalnej społeczności. Co jest w tym niesamowite, to to, że gdy oglądamy już wydaje nam się, że wiemy kto zabił chłopca, a potem okazuje się, że wcale nie mieliśmy racji. Nic tam nie jest oczywiste, każdy ma jakieś swoje tajemnice, sposób przekazania tego wzbudza w widzu skrajne emocje. To co się działo wszystko przeżywałam bardzo, bardzo mocno, płakałam, krzyczałam (tak, na szczęście byłam sama w domu), śmiałam się, wściekałam. Czasem moje emocje zmieniały się jak w kalejdoskopie. Drugi sezon nawiązuje do pierwszego, ale także do historii naszego komisarza. Natomiast trzeci, jest już inną historią, jednak bohaterowie poprzednich serii wciąż są nam bliscy. Jeżeli chcecie obejrzeć jeden z najlepszych seriali kryminalnych, w dodatku brytyjskich, to Wam serdecznie polecam. W dodatku gra tam mój ukochany (ostatnimi czasy) aktor, mający właśnie główną rolę. Uwielbiam jego grę aktorską, akcent (ach, ten Szkot!), wygląd, no wszystko, a to za sprawą jego roli w serialu Doktor Who (o tym napiszę innym razem). Musicie po prostu sami zobaczyć, gdyż Broadchurch jest naprawdę świetny. 

FILMY

Nie oglądałam w listopadzie zbyt wielu filmów i nic mnie specjalnie nie zachwyciło. Jeżeli lubicie komiksy Marvela, to ich ekranizacje są dobre, dla odmóżdżenia i popatrzenia na fajne efekty. Gwiezdne wojny, Władca Pierścieni, Hobbit, Piraci z Karaibów, to takie klasyki, że nie będę raczej o nich pisać. Nie jest też tak, że oglądam tylko wybitne, bądź same głupawe filmy, lubię naprawdę najróżniejsze. Jedyne czego nie oglądam to horrorów, to jest coś czego nie jestem w stanie obejrzeć, za bardzo się boję i mam zbyt bujną wyobraźnię. Zatem takich filmów w moich przeglądach nie spotkacie. Mam jednak nadzieję, że moje  dzisiejsze propozycje Was zainteresują.

Ghost in the shell
Link
Fabularna ekranizacja bardzo znanego japońskiego anime ze Scarlett Johanson w roli głównej. Osobiście jestem fanką i miłośniczką oryginału. Do mang i anime mam ogromny sentyment, to były moje pierwsze przygody wchodzenia w inny świat. W tej wersji bohaterowie mówią po angielsku, co mnie irytuje i denerwuje, jednak nie jest najważniejsze. Myślę, że mimo to warto film zobaczyć, nawet dla samych efektów specjalnych. Sposób przedstawienia historii, wizja reżysera jest, moim zdaniem, świetnie zrobiona. O grze aktorskiej nie da się za wiele powiedzieć, gdyż jest to science fiction, thriller i akcja w jednym. Może tylko tyle, że Scarlett naprawdę dała z siebie wszystko i jako Major, człowiek-maszyna, jest przekonująca. W filmie dużo się dzieje, jednak więcej jest strzelaniny i walk, niż chwili do przemyśleń. Miałam spore obawy przed oglądaniem, pamiętając oryginał, bałam się rozczarowania. Muszę przyznać, że podobało mi się, jednak oceniam film jako dobry, nie wbiło mnie w fotel, ani nic nie wywołało we mnie specjalnych emocji. Właśnie, przez brak mojego przeżywania tak oceniam tę ekranizację, gdyż jestem bardzo emocjonalna, prawie każdy film na mnie oddziałuje, a tutaj nie było praktycznie nic.  

Lucy
Link
Kolejny film ze Scarlett Johanson w roli głównej. Tym razem reżyserem jest Luc Besson, którego twórczość jest wielu na pewno znana. Akcja toczy się na Tajwanie, z czasem przenosimy się, oczywiście, do Francji. Ile wykorzystujemy naszego mózgu? Podobno tylko 10%, a nasza bohaterka, z powodu nieszczęśliwych okoliczności, zaczyna wykorzystywać coraz więcej obszarów swojego mózgu, aż dochodzi do 100%. Co się wtedy z nią dzieje? Co się zmienia? Ekranizację warto obejrzeć nie tylko dla samych efektów, a także dla aktorów, tematyki - jaką jest ludzki mózg. Film nie jest wybitny, zawiera sporo logicznych błędów, ba, nawet bzdur, jednak jest w nim coś takiego, co powoduje zaciekawienie, chęć obejrzenia dalej, do końca. Od  pierwszych dziesięciu minut jesteśmy wciągnięci w wir akcji, która nie opuszcza nas nawet na chwilę. Mamy tu cudowną kreację Morgana Freemana w roli profesora uniwersyteckiego. Pomimo błędów, film ogląda się bardzo przyjemnie, od początku kotłują się w nas pewne emocje. Podobał mi się, ale oceniam go najwyżej jako średni. Na szczęście dobrzy i sympatyczni aktorzy, oraz wartka akcja sporo wynagradzają. Mamy taką bajkę, którą miło się ogląda i tyle. 


KSIĄŻKI

Muszę się do czegoś przyznać, bardzo mało czytam. Kiedyś robiłam to znacznie, znacznie częściej, jednakże od kilku lat moje zasoby czytelnicze znacznie zmalały. Prawdę mówiąc w zeszłym (2016) roku przeczytałam może kilka książek. Teraz jestem z siebie dumna, gdyż moja liczba lektur znacznie się zwiększyła, m.in. z powodu zakupienia czytnika i abonamentu na stronie Legimi. Czytać lubię praktycznie wszystko, więc będę starała się wybierać dla Was jakieś ciekawostki, lub perełki, po które warto sięgnąć. 

Tajemniczy dom Pani Peregrine
Link
Jest to pierwszy tom trylogii o przygodach nastolatka Jacoba. Ewidentnie jest to literatura młodzieżowa, jednak  i dorosłym może się spodobać. Jest tu wątek magiczny, fantastyczny osadzony we współczesnym świecie. Książka jest napisana dosyć lekkim językiem, przyjemnie się ją czyta. Barwne opisy naprawdę pobudzają wyobraźnię i chętnie sięgnę po kolejne tomy. Nie ma tu nic szczególnego, jednak jest coś wciągającego i interesującego. Momentami niestety można się znudzić, lecz te chwile są krótkie i dalej lektura jeszcze bardziej wciąga czytelnika i nie chce wypuścić go ze swoich objęć. Podoba mi się tutaj opowiadanie pierwszoosobowe z perspektywy chłopca. Ciekawe są jego spostrzeżenia i obserwacje rzeczywistości. Oceniam książkę jako dobrą.


Trylogia Niezgodna
Link
Niezgodna to cykl książek dla młodzieży. Kreowany jest tu post-apokaliptyczny świat, inaczej mówiąc dystopia*. Podzielone na pięć frakcji (Altruizm, Nieustraszoność, Erudycja, Prawość, Serdeczność) społeczeństwo żyje w ruinach miasta Chicago. Główną bohaterką jest szesnastoletnia Tris (wcześniej Beatrice), która porzuca swoją frakcję i przechodzi do innej. Jest to cykl napisany w podobnym stylu do Igrzysk Śmierci, nie należy to do moich ulubionych gatunków, jednak bardzo byłam ciekawa lektury. Książka jest napisana lekkim językiem, czyta się bardzo szybko (mam za sobą całą trylogię) jednak jest dla mnie mocno przeciętna. Historia, sposób opisania świata, problemów, kwestia wyboru frakcji zamiast rodziny jest naprawdę ciekawa, jednak nie zwala z nóg i nie pozostaje z czytelnikiem na dłużej. Na pewno nie jest to lektura, do której będę wracać i nie wzbudza ona we mnie żadnych skrajnych emocji. 


Szamanka od umarlaków
Link
Jest to zdecydowanie moja ulubiona pozycja, ze wszystkich tutaj wymienionych. Specjalnie zostawiłam ją na koniec, jako wisienkę na torcie. Nie jest to książka wybitna, ale naprawdę dobra, mogłabym nawet powiedzieć, że bardzo dobra. Pełna humoru, lekka, bardzo przyjemnie się czytało. Przyznam nawet, że zarwałam noc byle doczytać do końca i nie mogę się doczekać kolejnego tomu. Główna bohaterka wzbudzała we mnie wiele emocji, traktowałam ją jak dziecko, które musi się jeszcze wiele nauczyć o świecie. Co jednak podobało mi się najbardziej? Tematyka, medium, duchy, demony, to co w fantastyce lubię najbardziej. Akcja toczy się w Polsce, we Wrocławiu, co również bardzo mi się podobało. Serdecznie ją polecam dla miłośników gatunku, a również dla osób, które lubią się pośmiać podczas lektury i przeczytać coś lekkiego i przyjemnego. 


To by było na tyle. Może Wy macie coś do polecenia dla mnie? Podobają Wam się takie przeglądy? Obiecuję, że oprócz seriali, filmów i książek będzie pojawiać się muzyka, przedstawienia teatralne, wystawy itp. 

Do zobaczenia, Felicja.


* dystopia - utwór fabularny z dziedziny literatury fantastyczno-naukowej, przedstawiający czarną wizję przyszłości, wewnętrznie spójną i wynikającą z krytycznej obserwacji otaczającej autora sytuacji społecznej.
Nietypowe powitanie. Recenzje, artykuły, opowieści, kultura i ...

Nietypowe powitanie. Recenzje, artykuły, opowieści, kultura i ...


Cześć, Witajcie!

Tak, na swoim blogu, w którym jestem gospodynią, mogę się z Wami tak przywitać. Chcecie wiedzieć co tu będzie? O czym będę pisać? Tak? Świetnie, już wyjaśniam.

Mam zamiar dzielić się z Wami moimi pasjami, jak większość lubię czytać książki, oglądać filmy, czy seriale, słuchać muzyki. Stworzyłam takie przeglądy miesięczne, z moimi poleceniami. Wierzę, że ta seria się spodoba. 

Nie wiem czy wiecie, ale kiedyś malowałam (obrazy) i miałam nawet dwie swoje autorskie wystawy. W związku z tym chcę Was wprowadzić w świat sztuki, przedstawić moich ulubionych malarzy, ukochane style, moje inspiracje. Być może pokażę nawet swoje dawne prace. Jeżeli, oczywiście, zechcecie. Będą także relacje z galerii, wystaw prac artystów, jakieś informacje ze świata kultury. 

Lubicie chodzić do teatru? Ja bardzo, tak jak filmy i seriale,
kocham teatr i aktorstwo. Moim marzeniem jako dziecko było zostanie aktorką, jednak nigdy tego nie zrealizowałam. W końcu udział w przedstawieniach w podstawówce, czy liceum się nie liczą, prawda? Zatem jak tylko zobaczę jakąś ciekawą sztukę teatralną, coś co mnie zachwyci, na pewno Wam o tym opowiem. 

Co jeszcze może pojawić się na blogu? Cóż, wszystko zależy od tego o czym chcecie czytać. Mam wiele, wiele tematów, o których mogę poopowiadać. Czy to muzyka (nie to co leci w radio), czy malarstwo, rzeźba, Mongolia, Chiny, Japonia, ich zwyczaje, tradycje. Wierzę, że znajdziecie tu coś dobrego do czytania i chętnie będziecie do mnie wracać. A ja obiecuję pisać, pisać, pisać, dzielić się, inspirować, interesować i zachęcać. Zostańcie ze mną, a nie pożałujecie. 

Do zobaczenia, 
Felicja.
Copyright © 2016 Redaguje , Blogger